Ciastko, kawa i rozwód

Przez lata pracy jako adwokat prowadzący sprawy rozwodowe wiem jedno: rozwód, nawet ten najbardziej „ugodowy” i bez orzekania o winie, jest dla większości ludzi jednym z największych stresów w życiu. To nie jest po prostu „rozstanie”. To konieczność mówienia o prywatnych sprawach przed Sądem, konfrontacja z emocjami, historią związku, czasem z rozczarowaniem, poczuciem porażki, a często także z poczuciem niesprawiedliwości. 
Badania psychologów od lat podkreślają, że rozwód plasuje się na liście najbardziej obciążających emocjonalnie wydarzeń — tuż obok śmierci współmałżonka, utraty pracy, ciężkiej choroby czy przeprowadzki do nowego miejsca. I szczerze mówiąc, to widać na sali sądowej: drżące dłonie, napięte mięśnie, szybki oddech, łzy pojawiające się znienacka. Nawet wtedy, kiedy ktoś jest pewien swojej decyzji, stres związany z rozprawą potrafi być ogromny.

A teraz wyobraź sobie, że bierzesz rozwód, siedząc z kawą i ciastkiem przed komputerem.
Brzmi nierealnie?
A jednak — to możliwe.

Rozprawy zdalne – skąd się wzięły i jak działają?

Podczas pandemii COVID-19 konieczne było znalezienie rozwiązania, które pozwoliło sądom funkcjonować, mimo ograniczeń w kontaktach. Wprowadzono więc możliwość przeprowadzania rozpraw w trybie zdalnym, czyli poprzez wideokonferencję. Początkowo było to rozwiązanie awaryjne, ale życie zweryfikowało jego sensowność.
Po zakończeniu pandemii część tych przepisów pozostała i dziś w sprawach cywilnych, w tym rozwodowych, można złożyć wniosek o udział w rozprawie online.

Jak to wygląda w praktyce?

  1. Składa się wniosek do Sądu o przeprowadzenie rozprawy zdalnej.
  2. Sąd może wniosek uwzględnić – ale nie musi.
  3. Jeśli Sąd wyrazi zgodę, przesyła link do platformy wideokonferencyjnej.
  4. W umówionym dniu logujemy się z komputera — i rozprawa przebiega jak normalna, tylko że bez wychodzenia z domu.

Czy każdy dostanie zgodę?

Nie. I to jest bardzo ważne.
Możliwość rozprawy zdalnej zależy od sędziego i charakteru sprawy.

Z mojego doświadczenia w Sądzie Okręgowym w Olsztynie wygląda to tak:
– Jeśli strony są zgodne co do większości kwestii (np. bez orzekania o winie, alimenty nie są sporne), szansa na rozprawę zdalną jest duża.
– Jeśli zapowiada się rozwód „na noże” z przesłuchaniem wielu świadków, część sędziów preferuje tradycyjną rozprawę.

A co z poczuciem powagi sądowej?

Przyznam, że na początku byłem sceptyczny.
Wydawało mi się, że rozwód na ekranie komputera spłyci znaczenie procesu.
Dziś — mówię to otwarcie — zmieniłem zdanie.

Dlaczego? Ponieważ najważniejszy jest człowiek.

Stres zmienia wszystko

Przy tradycyjnej rozprawie wiele osób nie śpi noc przed, nie je śniadania, drżą im ręce przy podpisie protokołu. Stres robi z mózgu kostkę lodu.
Rozprawa zdalna daje bezpieczniejszą przestrzeń:
– Można być w znanym otoczeniu,
– Mieć obok wodę,
– Wziąć spokojny oddech,
– Nie czuć presji spojrzeń.

W rezultacie strona wypowiada się jaśniej i spokojniej.

Czy to „uciekanie od konfrontacji”? Tak — i bardzo dobrze.
Bo rozwód nie musi być areną walki. To postępowanie prawne, a nie pojedynek.

Czy to rozwiązanie dla każdego?

Nie. Są osoby, które wolą stanąć przed Sądem osobiście.
Ale dobrze jest mieć wybór.

Podsumowanie:

– Rozwód to jedno z najtrudniejszych emocjonalnie doświadczeń.
– Istnieje możliwość przeprowadzenia rozprawy zdalnej.
– Nie każdy sąd wyrazi zgodę – ale warto spróbować.
– Rozprawa zdalna zmniejsza stres i pozwala zachować większą kontrolę.
– To nie bagatelizowanie rozwodu, tylko bardziej ludzkie podejście do procesu.

Tak — dziś można się rozwieść przy kawie i ciastku.